FRANCISZEK SALEZY JEZIERSKI – PROZA POLITYCZNA

Nie ulega wątpliwości, że wśród najbliższych współpracowników odnowiciela krakowskiej wszechnicy był Franciszek Salezy Jezierski (1740-91) – człowiek, którego w polemicznym zacietrzewieniu przedstawiano jako „Wulkana gromów” rzucanych na środowisko opozycyjne względem stronnictwa patriotycznego.

Reklama

Był on najbardziej chyba aktywnym z wszystkich uprawiających prozę polityczną uczestników życia sejmowego. Literacki dorobek autora „Rzepichy…” w całości pochodzi bowiem z dwóch jedynie lat, zamkniętych datą jego przedwczesnej śmierci. Brak w tej twórczości dzieł zbliżonych rozmachem do rozpraw Konarskiego czy Staszica, epistolarnych traktatów Wybickiego, a zwłaszcza Kołłątaja; to, co cechowało Jezierskiego i czyniło jego pisarstwo odrębnym na ich tle, to bezkompromisowość sądów, ujawniająca się niezależnie od formy publicystycznej wypowiedzi, którą ten były wizytator szkół koronnych się posługiwał. A form tych wskazać można niemało – o jego powieści i mających encyklopedyczne ambicje „Niektórych wyrazach…” już tutaj mówiono, a przecież były jeszcze fabularyzowane oracje (Goworek herbu Rawicz, 1790), listy, kazania, fikcyjne pamiętniki, a nawet teksty stylizowane na katechizm. Wszystkie one powstawały niejako na zamówienie obozu polityczne go, z jakim Jezierski się związał, ale w którym jednocześnie ze względu na swój temperament i rewolucyjne przekonania nie do końca się mieścił. Anonimowo oczywiście drukowane, pisma te górowały nad większością ulotnej produkcji doby Sejmu Czteroletniego literacką sprawnością autora, tworzącego w niezwykłym tempie i prowokującego swymi poglądami niezliczone ataki. Do najciekawszych – obok wyróżnionych wcześniej – utworów Jezierskiego należą Katechizm o tajemnicach rządu polskiego (1790) i pochodzące z tego samego roku Jarosza Kutasińskiego uwagi nad stanem nieszlacheckim w Polszcze; oba wyraźnie skierowane przeciwko dotychczasowej praktyce ustrojowej Rzeczpospolitej, a szczególnie niechętne obwarowanym prawnie, degradującym przede wszystkim mieszczan, przywilejom szlachty. Bliski w tej materii stanowisku Kołłątaja, inaczej jednak niż patron i przyjaciel w jednej osobie przekonywał Jezierski do swoich racji. Jego żywiołem była satyra, ulubioną broń pisarza w starciu ze zwolennikami nieprzyjaznej zmianom Polski stanowił zaś pamflet. Za przykład tegoż uznać można właśnie pierwszy z wymienionych utworów. Posłużono się tam, znanym także przecież oświeceniowej powieści, zabiegiem mistyfikacji, sugerującym w tym przypadku niepolskie (czytaj: obiektywizujące przedstawiane treści) autorstwo tekstu. O charakterze tego dziełka wiele powiedzieć może już sam jego początek. Z prostych zdań, ułożonych w typowy dla tej formy przekazu schemat pytań i odpowiedzi, dowiadujemy się mianowicie, iż Rzeczpospolitą stworzyły przywileje i nierząd. Reszta głoszonych w Katechizmie opinii jest konsekwencją takiego rodzaju rozumowania, a cięty, operujący napastliwą drwiną, język Jezierskiego, gdzie tylko się da, uwypukla absurdy krytykowanych przezeń instytucji państwa i społeczeństwa. Widać to na przykład w podobnym sformułowaniu, dotykającym jednej z bardziej drażliwych wtedy spraw: Mieszczanin nie jest zupełnym człowiekiem, ale jest pośredniczym jestestwem między człowiekiem- szlachcicem a nieczłowiekiem-chłopem. Mieszczanin, mówiąc językiem teologii, jest „substantia incompleta” [istotą niepełną]. Ta sama kwestia w innej już, przyjmującej bowiem postać zbeletryzowanej opowieści, formie zdecydowała o problematyce „Uwag Jarosza Kutasińskiego…”. Ich tytułowy bohater to syn ubogiego szlachcica, dziedzicznego pana fortuny, na której wysiewał żyta korcy dziewięć, ćwierci trzy i garcy sześć. Przedstawiona wyrywkowo historia tej rodziny służy wyłącznie temu, by pokazać rozdźwięk między szlacheckimi, opartymi na rodowej pseudomitologii, aspiracjami a domagającą się zmian społeczną rzeczywistością. Na tym dysonansie zasadza się komizm „Uwag…”, w których Jezierski ujawnia się z całą wyrazistością nie tylko jako polityk i publicysta-ideolog, ale zwłaszcza jako człowiek oświecenia, pisząc, iż niewiadomość, przesąd, uprzedzenie – te są troiste pęta broniące zbliżenia się do poznawania prawdy. Uwidaczniający się w jego myśleniu paradoks, będący w pewnym sensie symptomem schyłku racjonalistycznej utopii tamtych czasów, polegał na tym, że autor „Niektórych wyrazów…”, człowiek wychowany w duchu ideałów wieku rozumu, z wyjątkowym krytycyzmem przypatrywał się temu, czym ów wiek w Polsce się kończył. Stąd brały się zapewne niezwykle gorzkie spostrzeżenia na temat epoki, w której żył, zawarte w jego „filozoficznym słowniku”.

Konstytucja 3 Maja wprowadziła w życie szereg uregulowań, o jakie zabiegali Staszic, Kołłątaj czy Jezierski. Prawa mieszczan zostały nawet zebrane w osobnym dokumencie (Miasta nasze królewskie wolne w państwach Rzeczypospolitej), dołączonym do głównego tekstu Ustawy Rządowej. Błyskawiczne tempo politycznych wydarzeń sprawiało, że jako prorocze trzeba by potraktować słowa autora „Listów Anonima…”, który wyrażał przekonanie, że jego projekty ustrojowe, choć wówczas uznawane za zbyt śmiałe, już niebawem okażą się nadto ostrożne. On sam w sprawie zniesienia zasady jednomyślności głosowania wypowiadał się zresztą nie tak stanowczo, jak choćby Konarski, tymczasem majowa uchwała skonfederowanych stanów głosiła, iż: Wszystko i wszędzie większością głosów decydowane być powinno; przeto „liberum veto” […] jako duchowi niniejszej Konstytucji przeciwne, rząd obalające, społeczność niszczące, na zawsze znosimy. Finalizowanie prac nad oczekiwaną przez „patriotów” ustawą zasadniczą kończyło ważny etap oświeceniowej publicystyki. Wielkie rozprawy, z których ostatnią były Staszicowskie „Przestrogi…”, ustępowały miejsca tekstom pisanym doraźnie, reagującym na szybko i, co gorsza, niekorzystnie zmieniającą się sytuację w państwie. Nie przypadkiem i Staszic (Ród ludzki, 1819-20), i Kołłątaj (Porządek fizyczno-moralny, 1810) wielkimi, filozoficzno społecznymi traktatami powrócą dopiero w okresie porozbiorowym, kiedy pewien typ politycznych emocji należał będzie do przeszłości.

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama