HUGO KOŁŁĄTAJ – PISARZ, DZIAŁACZ POLITYCZNY

Polska rewolucja w centrum zainteresowania pozostawiła Hugo Kołłątaja (1750-1812).

Reklama

Przyszły rektor i reformator Akademii Krakowskiej należał do pokolenia, które w dorosłe życie wchodziło po I rozbiorze, z większą ostrością oceniało więc dokonania swych poprzedników i intensywniej domagało się całościowej naprawy podupadającego państwa. Radykalizm lewicującego księdza znalazł ujście najpierw w czasie przełomowych wypadków sejmowych, a następnie podczas przygotowań i w trakcie powstania 1794 roku. Poruszanie się w świecie polityki ułatwiało niewątpliwie Kołłątajowi różniące go od autora „Uwag…” szlacheckie pochodzenie. Znamienne jest tu porównanie po stawy obu myślicieli względem rodów Czartoryskich i Potockich – kiedy Staszic niemal im ubliżał, Kołłątaj rozpoczynał współpracę z powstającym wokół nich stronnictwem patriotycznym. U podstaw politycznego znaczenia krakowskiego kanonika w tamtym okresie legła jednak przede wszystkim publikacja najważniejszych, jak się miało okazać, tekstów publicystycznych pisarza. Wydawał je w latach 1788- 90 jako kolejne części Anonima listów kilku, kończąc ten minicykl Prawem politycznym narodu polskiego, zawierającym wskazania, którymi posłużył się potem przy współredagowaniu projektu ustawy rządowej. Rozpoczynało się ono odezwą Do prześwietnej Deputacji, gdzie, zapowiadając z radością uchwalenie nowej konstytucji, apelował autor o stworzenie prawa wydobytego z prawdziwych jego źródeł, to jest: sprawiedliwości naturalnej. Jeśli chodzi o ideową genezę ustrojowo-społecznych planów Kołłątaja, nie różniły się one znacząco od wypowiedzi Staszica, pozostając w głównym nurcie republikańskiego myślenia o państwie. Bliższe z kolei metodom argumentacji Wybickiego są te fragmenty odezwy, w których rozpacza się nad nędzą uciśnionego ludu – bez jej złagodzenia, przekonuje się w tekście, nie może być mowy o wolności narodu. Pojawiają się tam jednocześnie przestrogi dotyczące zemsty pospólstwa, jaka nadejdzie z pewnością, o ile nie wrócimy ludziom, co im natura ubezpieczyła.

Podobną frazeologię, choć już w formie deklaracji, a nie złowieszczego proroctwa, przyjmie za swoją ulotna literatura polskiego jakobinizmu, powstająca w czasie Insurekcji. Same Listy Anonima, adresowane do ówczesnego marszałka sejmu Stanisława Małachowskiego, sprzyjającego Kołłątajowskim inicjatywom i mającego istotny wpływ na zyskanie przez ich twórcę tak istotnej pozycji w parlamencie – skomponowane zostały w sposób przypominający, mimo odmiennej formy narracyjnej, wywody Staszica. Poszczególne ich części poświęcono sprawom organizacji najpilniejszych działań sejmu, statusowi kolejnych stanów, wreszcie, kształtowi ustroju państwa. Pierwsza (O podźwignieniu sił krajowych) tworzyła więc zbiór postulatów doraźnych, celem dwóch następnych, nawiązujących tytułem do najwybitniejszego z dzieł Frycza Modrzewskiego, było zaś trwałe w skutkach poprawianie Rzeczypospolitej, czego zwieńczenie stanowić miała oświecona konstytucja. Wychodząc od podobnych obserwacji, Kołłątaj, inaczej niż Staszic, środka zaradczego przeciwko zatracaniu się narodu nie szukał w wyrzeczeniu się na czas jakiś przywilejów szlacheckiej demokracji. Za lekarstwo dla Polski, także w tym najgorętszym okresie, uznawał pomysł Nieustającej Rzeczypospolitej, próbując – tak samo jak niegdyś autor „O skutecznym rad sposobie’ – doprowadzić do ustanowienia władzy ustawodawczej, której praca nie odbywałaby się tylko co dwa roki przez sześć niedziel. Tę ostatnią okoliczność, w nie unikających poruszenia czytelnika frazach, uznawał za główną przyczynę nierządu w państwie, tym groźniejszą, że nakładającą się na, jak to określał, bezsilność króla. Ustanowienie trwałego sejmu potrafi wszystkim zaradzić nieprzyzwoitościom – pisał, podsumowując ten fragment „Listów….”

Działalność Kołłątaja skutkowała zgromadzeniem się w jego otoczeniu grupy osób podzielających zawarte w ogłaszanych przezeń pismach poglądy na kierunek przemian społeczno-politycznych w Polsce. Z czasem zaczęto ich nazywać członkami („apostołami”) Kuźnicy Kołłątajowskiej, który to termin zaczerpnięty został zresztą z tekstów nieprzychylnych przyszłemu autorowi Porządku fizyczno-moralnego i jego stronnikom. W jednej z takich wypowiedzi pojawiły się mianowicie słowa o założeniu [przez Kołłątaja] despotycznej kuźnicy potwarzy, skąd […] wypuszczają pociski na ideowych przeciwników księdza, nazywanego czasem polskim Robespierrem.

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama