KRASICKI – POWIEŚCI

Ignacy Krasicki był w polsce pierwszm powieściopisarzem. Jedynym właściwie utworem z czasów saskich, o jakim można by mówić jako o poprzedniku twórczości powieściowej w polskiej literaturze był Przydatek do uwag zupełnemu stanowiących się szczęściu służących osobliwy Aleksandra Pawła Zatorskiego (1746) – przyjmujące formę zbioru listów uzupełnienie do wydanego w tym samym roku przez tegoż autora prozatorskiego poradnika dla przyszłych małżonków. Nadrzędnym celem tej publikacji było wprawdzie podniesienie kultury retorycznej starających się o rękę wybranki kawalerów, jednak ich językową wyobraźnię pobudzać miało między innymi wprowadzenie elementu fikcji do rozpisanej tu na kilka osób modelowej korespondencji. Była to więc swoista ars epistolandi, z tym że poszczególne listy wbudowane zostały w szkicowo ujętą historię awansów czynionych tajemniczej Chlorydzie przez niejakiego Rożyna. I choć powieść w listach, przede wszystkim dzięki tekstom Samuela Richardsona (Pamela, 1740; Klaryssa, 1747-48), a później Cierpieniom młodego Wertera Johanna Wolfganga Goethego (1774), stała się jednym z głównych nurtów prozy epickiej europejskiego oświecenia, u nas eksperymenty Zatorskiego nie dały żadnych niemal rezultatów aż do ogłoszenia Malwiny Marii Czartoryskiej - Wirtemberskiej, pierwszej w polskim piśmiennictwie oryginalnej powieści sentymentalnej, co nastąpiło dopiero w roku 1816, a więc już u progu romantyzmu. Powieściowa twórczość Krasickiego poszła innym tropem. Było to po części konsekwencją zakorzenienia autora w określonym środowisku, dysponującym jasną wizją miejsca literatury w przeobrażającym się w nadzwy czajnych okolicznościach społeczeństwie. Akcentujące podmiotowość bohatera, skupione na oglądzie tego, co subiektywne, nawet jeśli posługujące się pewnymi schematami w przedstawianiu psychologii postaci – utw ry epistolarne w takiej, stawiającej na „wychowanie” odbiorcy, koncepcji się nie mieściły. Barierę stanowił też sam język. Proza uczuć wymagała wyrafinowania, subtelności w wyrażaniu cechujących się niezwykłą namiętnością doznań. Polszczyzna nie była wówczas na to przygotowana, o czym świadczyć może brak w XVIII wieku rodzimych tłumaczeń wymienionych powyżej dzieł literatury Zachodu – a dodać trzeba by do tego również Nową Heloizę Jana Jakuba Rousseau (1761) i Podróż sentymentalną Laurence’a Sterne’a (1768). A przecież przekładano w Polsce, począwszy od lat 60., rzeczywiście niemało – Lesage’a, Swifta, Defoe, Fieldinga, by wskazać jedynie najważniejszych powieściopisarzy tamtego okresu. I to właśnie teksty tych autorów oddziaływać będą na twórcę Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków i Historii, tak jak, choć najpewniej w wersji francuskiej, nieobce być musiały piszącym wcześniej swe małe prozy na łamach „Monitora”. Kiedy pierwsza z wymienionych powieści ukazywała się w roku 1776, był Krasicki u szczytu swych pisarskich możliwości. Rok wcześniej opublikowana została Myszeida, pierwszy jego poemat heroikomiczny, niebawem w druku znaleźć się miały tomiki bajek i satyr oraz Monachomachia. Pamiętać jednak należy, że przystępując do pisania, poruszał się X.B.W. po gruncie dość niepewnym, jako że powieść, będąc gatunkiem, którego emancypacja nastąpiła dopiero w XVIII stuleciu, nie znajdowa ła żadnego umocowania w obowiązujących wówczas, klasycystycznych kodyfikacjach. Stan dyskusji nad literaturą w tamtych latach dobrze obrazują prace Filipa Neriusza Golańskiego (O wymowie i poezji, 1786) i Franciszka Ksawerego Dmochowskiego(Sztuka rymotwórcza, 1788), późniejszego wydawcy dzieł warmińskiego biskupa – najciekawsze, bo starające się ogarnąć całokształt zagadnień związanych z posługiwaniem się słowem, próby stworzenia rodzimej poetyki normatywnej w oświeceniu stanisławowskim. Mimo że od publikacji dzieła Krasickiego minęła już dekada, u ani jednego z tych autorów nie znajdziemy powieści wśród wyodrębnionych i omówionych z osobna gatunków literackich. Golański we fragmencie poświęconym „podziałowi poezji” używa wprawdzie stosownego terminu, poprzestaje jednak na uznaniu go za synonim romansu, czyli wymyślonej niby historii, która zresztą – jak czytamy dalej – częściej psuje niż naprawuje. Dmochowski wykorzystuje „powieść” wyłącznie jako pojęcie oznaczające sposób budowania narracji, tworzące opozycję z „opisem”, co w jakiejś mierze jest oczywiście efektem tego, iż jego wierszowana rozprawa stanowiła parafrazę napisanej z górą sto lat wcześniej Sztuki poetyckiej Boileau. Wszystkiego wszelako w ten sposób wyjaśnić się nie da. Istotniejsze w odniesieniu do obu tych wypowiedzi wydaje się podkreślenie towarzyszącej ich powstawaniu niejednoznaczności słowa „powieść”. Jeszcze długo w wiek XIX określane nim będą zjawiska tak różne, jak przypowieść, romans, nowela czy nawet bajka, nie mówiąc już o tym, iż powieścią nazywano wtedy także samo wykonywanie czynności opowiadania. Trudno się więc dziwić, że i sam Krasicki nie był w tej materii konsekwentny, czego dowodem szeroki zakres stosowania przez niego tego terminu w rozprawie O rymotwórstwie i rymotwórcach (powst. 1798-99). Niezależnie od tych niesprzyjających uwarunkowań Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki pozostają pierwszą w pełni zasługującą na to miano powieścią w polskiej literaturze; pierwszą realizacją gatunku, który krystalizował się niejako obok terminologicznych niejasności i sporów, wynikających po prostu z zakodowanej w jego strukturze skłonności do rozbijania dotychczas obowiązujących reguł. Powieść była inna i tę jej odmienność oświeceni w początkowym okresie postanowili wykorzystać. Miała ona modyfikować, a dzięki temu uczynić bardziej skutecznymi dotychczas praktykowane formy literackiego oddziaływania. Nie skrępowana normami współtworzącymi porządek decorum, świetnie nadawała się do tej roli, zważywszy na jej olbrzymie możliwości w sferze tego, co i jak mogła pokazywać. Moralizatorska tonacja poszczególnych utworów powieściowych ujawniała się także poprzez rozmaity kształt fabularny tychże. Najlepiej zaobserwować można to właśnie u Krasickiego, ponieważ fabuły każdej z jego powieści, od Doświadczyńskiego poczynając, istotnie się od siebie różnią. Będąca w wielu miejscach parodią romansu, burzliwa historia losów Mikołaja podkreśla ową rozmaitość w dwójnasób, składa się bowiem z kilku części, odmiennie operujących dynamiką akcji, a w rezultacie inaczej ukazujących tytułowego bohatera, co dla dydaktycznych walorów dzieła miało znaczenie podstawowe. W pierwszej (a częściowo i trzeciej) z nich Krasicki z premedytacją posłużył się schematem romansowym, w rozumieniu, jakie sam nadał mu po latach w Zbiorze potrzebniejszych wiadomości, sprowadzając ten sposób pisania do historii bajecznych, po większej części miłosne awantury w sobie zawierających. Niesamowite przygody, które przychodzi przeżywać Doświadczyńskiemu od momentu opuszczenia przezeń rodzinnego domu, pozwalają ośmieszyć, poddać satyrycznemu oglądowi dominujące w przedpowieściowej prozie fabularnej konwencje przedstawiania postaci. Jednocześnie właściwy romansom awanturniczym sposób konstruowania biegu zdarzeń w tych partiach tekstu dookreśla wizerunek samego Mikołaja – prowincjonalnego, niewykształconego szlachcica, podatnego przy okazji na sezonowe mody i stającego się: fircykiem, utracjuszem, rozbitkiem wreszcie. Ironiczny dystans, z jakim prezentuje się kolejne etapy „doświadczanej” przez bohatera podróży, znamionuje, że mamy tu do czynienia z przynależną powieści degradacją nieprawdopodobieństwa jako sposobu kreowania świata przedstawionego utworu. Z drugiej strony, przygotowuje się tak swego rodzaju kontrapunkt, za który uchodzić może środkowa część tekstu. Niedawnego czytelnika łzawych historii o Cyrusie i Klelii widzimy tam mianowicie już na wyspie Nipu, gdzie, uratowany cudem z tonącego statku, znalazł się półżywy w okolicznościach niedwuznacznie przypominających o ówczesnej popularności Przypadków Robinsona Crusoe (1719). Pobyt Mikołaja u zamieszkujących wyspę Nipuan potwierdza edukacyjny wymiar całej powieści. O ile wcześniejsze losy głównej postaci tekstu, zakończone dramatyczną ucieczką oszukanego w Paryżu kawalera, miały raczej przestrzegać o tyle tutaj formułuje się pozytywny składnik płynącego z całej historii pouczenia. Jak wielu w dobie oświecenia wykorzystał Krasicki w tym celu konwencję literackiej utopii. Nie z własnej woli obcując z ludźmi żyjącymi w całkowitej sprzeczności z dotychczasowymi jego przyzwyczajeniami, Doświadczyński dostrzega, jak płytkie było wychowanie, które otrzymał. Pod wpływem nauk mistrza Xaoo, uosabiającego tu oświeceniowy, bliski deizmowi, kult natury jako źródła moralności – przekonuje się on, że istotą człowieczeństwa jest umiejętność życia we wspólnocie, gwarantowana przez wypełnianie przez jej członków obowiązków względem siebie. Serca sposobiemy do cnoty – mówi nowy mentor Mikołaja, lekceważąc, będące efektem zepsowanego spojrzenia na świat, nauki rozumu, co nakazuje utopijną wizję autora powieści łączyć w jakimś stopniu z poglądami Rousseau. Umiar, skromność, ale i podporządkowanie własnych działań ogółowi to przymioty Nipuan, do których jak się okaże: nie do końca skutecznie – próbował będzie po powrocie do kraju przekonać swoich rodaków odmieniony już wtedy bohater Krasickiego. Tak dopełniła się wędrówka Doświadczyńskiego, mająca przekonywać czytelnika o możliwościach przewartościowania jego codziennych postaw i wyborów – przy czym tworzący specyfikę powieści realizm nakazał abstrakcyjną szczęśliwość obywatelów Nipu poddać weryfikacji w odzyskanej po latach rodowej posiadłości Mikołaja. Można powiedzieć, że w pełnej wersji weryfikacja ta dokonuje się w następnym z powieściowych utworów przyszłego arcybiskupa gnieźnieńskiego, wydawanym na przestrzeni dwudziestu pięciu lat Panu Podstolim (cz. I – 1778; cz. II – 1784; cz. III – 1803). Przypominający po trosze XVI- wieczne parenezy, tekst ten jest jednakże najmniej chyba ciekawy spośród napisanych przez Krasickiego w latach 70. Ograniczona do minimum zdarzeniowość, przesadnie rozbudowane uwagi na temat kolejnych aspektów życia polskiej wsi – czynią całość nieco nużącym, urozmaicanym głównie poprzez zastosowanie motywu podróży, beletryzowanym „traktatem” z elementami przeniesionej w rodzime realia utopii. W osobie tytułowej postaci tworzy się tutaj wzorzec zachowań, jakie powinny cechować uczestnictwo przedstawicieli stanu szlacheckiego w życiu publicznym. Chcia łoby się powiedzieć, że to Podstoli jest tym, który spełnia marzenie gospodarza Mikołaja Doświadczyńskiego – czyni szczęście poddanych największym punktem [swego] gospodarstwa. Szczegóły dotyczące życia samego bohatera znaczące zaś są o tyle, o ile na ich podstawie da się wyprowadzić wnioski co do pewnych norm postępowania, które określałyby relacje w obrębie rodziny, dworu, społeczeństwa. Wskazywana przez badaczy jako wyróżnik powieści wierność wobec indywidualnego doświadczenia jeszcze inną formę przyjęła w Historii (1779), ostatnim z napisanych przez Krasickiego tekstów tego typu. Swiftowska w pomyśle, wykorzystywała ona postać człowieka nieśmiertelnego do rozprawienia się z pseudohistorycznym mitotwórstwem, piętnowanym przez oświeconych, którzy postulowali krytyczne, zgodne z zasadami nowoczesnej historiografii opracowanie naszych dziejów. Tym właśnie – dodajmy od razu – motywowane było przecież powstanie Historii narodu polskiego (1780-86, t. 2-7; 1824, t. 1), pisanej przez Naruszewicza w duchu oczekiwań utworzonej w 1773 r. Komisji Edukacji Narodowej. Grumdrypp, bo tak nazywa się bohater Historii Krasickiego, korzysta co kilkadziesiąt lat z odmładzającego eliksiru, dzięki czemu może przemieszczać się w czasie, towarzysząc wielkim wydarzeniom historycznym, począwszy od wypraw Aleksandra Wielkiego aż po śmierć Bolesława Chrobrego. Ów „wieczny człowiek” pozostaje przy tym zawsze blisko władzy, przez co jego relacja pozwala skonfrontować obserwacje naocznego – jak się tu sugeruje – świadka tych wydarzeń z narosłymi wokół nich legendami. Realistyczna warstwa dzieła kreowana jest jednakże nie tylko w taki sposób. Podobnie jak to było w Doświadczyńskim, zastosował autor znamienną dla europejskiej powieści tamtego okresu metodę narracji, polegającą na obdarzeniu fikcji pozorami autentyczności. Tam był to pamiętnik tytułowej postaci, tutaj fragmenty znalezionego między Biłgorajem a Tarnogrodem rękopisu, przynoszące katalog oddzielnych niejako doświadczeń podróżującego przez dzieje ludzkości bohatera.

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama