PANOWANIE STANISŁAWA AUGUSTA

O ile okoliczności, które wyniosły do władzy blisko spokrewniony z Czartoryskimi ród Poniatowskich, rodziły i rodzą do dziś wiele wątpliwości, o tyle postawa, jaką przyjął młody król, nie tylko otaczając swoim mecenatem, ale i inspirując szereg inicjatyw mających radykalnie odmienić szlacheckie społeczeństwo – została przez potomnych oceniona jednoznacznie. Powołanie do życia Szkoły Rycerskiej (1765) czy Teatru Narodowego (1765) nie mogło być odczytywane inaczej niż jako zaczyn oświeceniowej rewolucji. Szczególną rangę nadał Stanisław August środowisku literatów, grupując je wokół siebie z intencją wykorzystania pisarskich talentów jego przedstawicieli w celu przeobrażenia sarmackiej mentalności Polaków, nie nadążającej – jak wtedy uważano – za wyzwaniami nowoczesnego myślenia o państwie. W ten sposób zaczął się formować, będący potem przez długi czas centrum polskiego oświecenia, ośrodek stanisławowski, którego głosem, zwłaszcza w początkowym okresie istnienia, będzie pierwsze na taką skalę wydawane u nas czasopismo moralne – „Monitor”. Kształt tego periodyku dobrze ilustruje sytuację, w jakiej funkcjonowała literatura w pierwszych latach panowania króla-filozofa. Jej charakter trafnie zdefiniowała Teresa Kostkiewiczowa, używając określenia programowo-edukacyjne użytkowanie piśmiennictwa i przeciwstawiając ją jednocześnie zjawiskom ujawniającym się dopiero w następnej dekadzie – począwszy od publikacji na łamach „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych” – a świadczącym o postrzeganiu tekstu literackiego jako samoistnego, nie ograniczonego względami utylitarnymi. „Monitor” nie zrodził się w próżni, bez nawiązań do magazynów zachodnioeuropejskich i korespondencji z czasopismami ukazującymi się w Polsce czasów saskich. Wśród tych pierwszych, wyznaczających wzorzec redaktorom stanisławowskiej trybuny, znajdowały się przede wszystkim angielskie wydawnictwa z początku wieku: „The Spectator” („Widz”) i „The Tatler” („Gaduła”), będące jednym jeszcze dowodem na to, że genezy oświecenia na kontynencie poszukiwać trzeba u wyspiarzy. Do drugiej grupy zaliczyć należy w głównej mierze pisma wydawane przez przybyłego z Saksonii Wawrzyńca Mitzlera de Kolof, nie pierwszego i nie ostatniego z cudzoziemców mających istotny wpływ na kształt oświeceniowych przemian w naszym kraju: „Warschauer Bibliothek” (1753-55) – inicjatorem był tu znowu młodszy z braci Załuskich – oraz „Nowe Wiadomości Ekonomiczne i Uczone albo Magazyn Wszystkich Nauk do Szczęśliwego Ludzkiego Życia Potrzebnych” (1758-61; 1766-67). Przydziela się im kategorię czasopism „uczonych” bądź „półuczonych”, odróżniając tym samym od „moralnego” w profilu „Monitora”, rozpowszechnianego przez krótki czas 1763 roku pod egidą królewskiego kuzyna, Adama Kazimierza Czartoryskiego, i już tytułem zapowiadającego swojego słynnego następcę. Sam książę znalazł się zresztą w pierwszej redakcji „Monitora” stanisławowskiego. Pierwszy numer tegoż ukazał się w marcu 1765 r. Z przerwami miało ono istnieć aż do roku 1785, wychodząc najpierw raz, a potem dwa razy w tygodniu. Za najlepsze lata w historii pisma, najciekawsze z punktu widzenia merytorycznej zawartości i społecznego odzewu, zwykło się uważać okres poprzedzający burzliwe wydarzenia towarzyszące zawiązaniu się konfederacji: radomskiej (1767) i barskiej (1768). Świetność gazety redagowanej wówczas przez postacie tak znaczące, jak Krasicki, Czartoryski czy Bohomolec, zbiegła się z niezwykle intensywną, zapoczątkowaną wystawieniem Natrętów Józefa Bielawskiego (1765), działalnością polskiej sceny narodowej. Podobnie jak w granych na jej deskach komediach, tak i na szpaltach „Monitora” na pierwszy plan wysunęła się chęć swoistego rozliczenia się z sarmatyzmem, postrzeganym wówczas przez luminarzy nowej epoki jako ideologia regresu, wchodząca w konflikt z wychowawczo-edukacyjnymi aspiracjami oświeconych. Wydaje się skądinąd, że to właśnie tego rodzaju widzenie sarmackiej kultury zaważyło na wytworzeniu się działającego do dziś, negatywnego stereotypu postrzegania oblicza szlachty i jej miejsca w dziejach naszego państwa. Ostrość sądów publicystów „Monitora” była jednak uzasadniona koniecznością zamanifestowania ich formacyjnej odrębności, a także dążnością do szczególnego wyczulenia czytelnika na potrzeby zmian w zbiorowej świadomości, których to przeprowadzenia przecież się podejmowali. Zmiany te nazwał Krasicki w artykule wstępnym wyprowadzaniem Polski z niewoli nierządu i niewiadomości. Wyprowadzanie owo dokonywało się na rozmaite sposoby. Zgodnie z formułą pisma otwartego na nowe formy przekazu, nieznane wcześniej właściwie rodzimej publicystyce, w kolejnych numerach drukowane były zarówno felietony i beletryzowane reportaże, jak też polemiczna, wywołana fikcyjnym listem do redakcji, korespondencja czy omawiające dokładniej jakieś zjawisko, często zebrane w cykle, szkice „analityczne”. Tematyka miała nie mniej szeroki zakres, co udawało się realizować dzięki niemałej w pionierskim okresie „Monitora” liczbie wybitnych współpracowników, by wymienić tylko Stanisława Konarskiego czy bardzo naówczas cenionego ekonomistę i prawnika Feliksa Łojko. Ciekawostką było przy tym, że poszczególni autorzy publikowali swoje teksty albo anonimowo, albo pod fikcyjnymi nazwiskami, czemu początek dał późniejszy biskup warmiński, wskazując w drugim numerze czasopisma jako współredaktorów: Neoklesa, Filandra, Pana Ochotnickiego oraz pewną duchowną osobę, wielkiej świątobliwości i głębokiej nauki. O czym więc pisano? O dopuszczeniu mieszczan do niektórych urzędów publicznych, na przeszkodzie czemu stały stanowe przywileje szlachty, ale i o pożytkach, jakie z prezentacji teatralnych zlewają się na słuchaczów; o związkach między wolnością i własnością poddanych a bogactwem państwa, lecz także o złej, „scholastycznej” edukacji i w ślad za tym – obowiązku dbałości o język narodowy. Sięgano do dziedzin i tematów tak różnych, jak wojskowość i rolnictwo, nietolerancja religijna i handel – wszystko po to, by odnieść się całościowo do problematyki funkcjonowania państwa, by każdą właściwie wypowiedzią zajmować stanowisko w fundamentalnym sporze o jego przyszły kształt. Data zaprzestania wydawania „Monitora” nie może nas jednak tutaj zmylić. Po odejściu Krasickiego, a następnie Bohomolca, co nastąpiło jeszcze w latach 60., definitywnie zaś po śmierci Mitzlera (1778), pismo straciło przebojowość i siłę oddziaływania. Ze względu na swój charakter nie mogło ono nie odczuć konsekwencji zawirowań politycznych w kraju, których skutkiem stał się I rozbiór (1772). Wydarzenie to było ciosem dla tak ufnie formułowanego tam programu reform. Ponadto w otoczeniu króla pojawił się periodyk o zupełnie innym profilu, znacznie bardziej akcentujący swoją literackość, mający z czasem wykreować wizerunek stanisławowskiego klasycyzmu – „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”. Redagowany od 1771 roku przez Adama Naruszewicza (zastąpił on dość szybko w tej funkcji Jana Albertrandiego) tygodnik sprzyjał zdecydowanie poezji, co wszakże nie oznacza, że zapomniał o doskonalonej pod piórem autorów „Monitora” sztuce posługiwania się prozą. To najważniejsze z polskich czasopism moralnych okazało się bowiem miejscem, w którym za sprawą tekstów w rodzaju Prezentacji chińskiego podróżnika Yunipa i jego manuskryptu (1765) czy Podróży pana Staruszkiewicza z Warszawy do Lublina (1766) zaczęto w polszczyźnie częściej wykorzystywać techniki fabularne, jakie w niedługim czasie miały zaowocować pierwszymi rodzimymi powieściami. Twórcą tych ostatnich będzie nie kto inny, jak sam Ignacy Krasicki, a więc człowiek, który swoją pisarską szkołę przeszedł również na łamach powstałego pod królewskim patronatem magazynu.

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama