Reklama

Bernard Mandeville Bajka o pszczołach. Ul malkontent, czyli łajdaki umoralnione- fragment

Obszerny ul zamieszkiwały

Reklama

Pszczoły w komforcie doskonałym,

A jednak rządne, dzielne w boju,

Masowo zdolne do wyroju.

Ul zwano (weszło to do przysłów)

Kolebką nauk i przemysłu.

Tu przy najlepszym był ustroju

Zaczyn fermentu, niepokoju.

Gardzono i tyranią podłą,

I demokracji dzikiej modłą.

Panował król, lecz krzywdzić nie mógł:

 Rząd prawa samowole przemógł.

Wszystko, cokolwiek ludzie znali,

I u pszczół było w małej skali. [...]

Lekarz - opinię, powodzenie

W najwyższej miał zazwyczaj cenie.

O trzos dbał, nie o medycynę.

Głównie studiował własną minę,

By przez właściwy wyraz twarzy

Zdobyć szacunek aptekarzy,

Położnych, księży - wszystkich słowem

Przy noworodku lub nad grobem.

Umiał krewniaków trajkot znosić.

Z przejęciem słuchać recept cioci,

Formalnie oddać swe ukłony rodzinie

Jaśnie Oświeconych,

l trawić przykre ponad miarę

Ordynarności pielęgniarek.

 

Jowisza słudzy zaś, kapłani,

Masowo  zakontraktowani,

By ze sfer górnych każdej chwili

 Błogosławieństwa  wyprosili,

 

Bywali światli i wymowni,

Częściej - nieuki i gwałtowni.

Dobry byt każdy, byle ukrył

Lenistwo, sknerstwo, pychę, chutność.

Przywary mile, jak słodziutka

Kapusta krawcom, majtkom wódka.

Niektórzy  bladzi, wynędzniali.

O chleb mistyczne modły siali,

Myśląc o lepszym czymś nierównie,

I chlebem żyli najdosłowniej.

A gdy tak za pan-brat z głodówką

Żyło się świątobliwym mrówkom,

Inni pogodni rozkosznisie

Dosytem zokrąglali pysie.

 

Wojsko walczyło, bo musiało.

Kto życiem wrócił, błyszczał chwałą.

A kto próbował uciec z frontu,

Za karę tracił któryś z członków.

Dzielni dowódcy wrogów bili,

Przekupni zasię ich szczędzili.

Najzapaleńsi, co w batalii

Rękę lub nogę  postradali,

Od służby czynnej odsunięci

Musieli żyć z połowy pensji.

Inni, co wcale nie walczyli,

Pensję podwójną wysłużyli.

 

Króla - najbliżsi państwa głowie

Obełgiwali ministrowie.

Kto służbę u monarchy obrał

Garściami czerpał z jego  dobra.

Na pensjach skromnych żyjąc hucznie,

Cnotą chełpili się buńczucznie.

Bo to, co było  naciąganiem,

Zwali zwyczajnym wyrównaniem. [...]

 

Przekład Witold Chwalewik

 

Encyklopedia Internautica
Reklama
Reklama
Reklama