„Tram wpopszek ulicy”

Zarówno "Skamander", jak i Awangarda Krakowska, pozostawały w orbicie wpływów ugrupowania, a raczej nurtu w polskiej literaturze i sztukach plastycznych, który można określić jako futuryzm.

W polskim wydaniu stanowił on zjawisko niejednorodne i trudne do bezpośredniego  porównania z futuryzmem włoskim czy rosyjskim, choć wzorce te ode- grały w działalności artystów, takich jak Tytus Czyżewski, Anatol Stern, Aleksander Wat czy Bruno Jasieński, rolę dość istotną. Związani z Krakowem Czyżewski i Jasieński współpracowali początkowo z grupą malarską formistów, w której rolę głównego programotwórcy grał Leon Chwistek (1884- 1944): filozof, matematyk, malarz (studiował krótko pod kierunkiem J. Mehoffera w Krakowie), krytyk sztuki i literatury. To on sformułował założenia sztuki, w której zasadnicze znaczenie przypisał formie wiersza, warstwie dźwiękowej, która może dominować nad znaczeniem. Stosunkowo szybko jego poglądy przesunęły się w stronę futuryzmu i w ten sposób zeszły się z postawą Czyżewskiego, a  poprzez  niego - z pomysłami Jasieńskiego. Jasieński silnie oddziałał na sympatyków formistów: m.in. samego Czyżewskiego, który dzięki niemu porzucił nieco akademicki styl swoich deklaracji programowych.  

Reklama

Jednym z głównych wątków myślowych programów futurystycznych pisanych przez Czyżewskiego była zaciekła walka z romantyzmem i symbolizmem: zamiast ich umarłych wartości proponował instynkt - to on miał dyktować twórcom, jak mają pisać, malować czy rzeźbić. Wierzył niezłomnie, że udaje się "zhumanizować" maszyny, które w przyszłości staną się rzeczywistymi partnerami ludzi. Najciekawszym z grupy futurystów okazał się Bruno Jasieński (1901-39): repatriant z Rosji, stu- dent filozofii na UJ, przyjaciel większości artystów uważających się za awangardowych (Stern, Wat). To z jego nazwiskiem wiązane są najbardziej radykalne wystąpienia futurystów polskich. 

Futuryści głosili potrzebę odrzucenia ortografii i składni ("Pszekreślamy zdańe jako antypoezyjny dźiwoląg"), tematów metafizycznych, patriotycznych i  religijnych. Znaczenie  dzieła sztuki mierzy się jego absolutną nowością. Była to radosna, przewrotna, wyzywająca pochwała tłumu, miasta, maszyn. Nietrudno zauważyć przy tym, że futuryści polscy - podobnie jak ich pobratymcy we Włoszech czy Rosji - byli nie tylko artystycznymi, lecz także społecznymi radykałami i że słowo "rewolucja" w ich ustach miało znaczenie wcale nie wyłącznie estetyczne. Stąd niektóre ataki na ich poetykę również miały wymiar nie tylko artystyczny (S. Żeromski, K.  Irzykowski). 

Futuryzm jednak - jak każdy nadmiernie radykalny pomysł - rychło się wypalił, na dodatek w polskich realiach społecznych i politycznych nie mógł być zjawiskiem trwalszym (jak np. w bolszewickiej Rosji). Dlatego też stosunkowo szybko nastąpiło zbliżenie futurystów z Awangardą Krakowską - znacznie   mniej   radykalną. Sam Jasieński publikując w  Peiperowskiej "Zwrotnicy" (1923) szkic Futuryzm polski (bilans) częściowo złagodził wcześniejszy ekstremizm, przyznając, że ruch ten był potrzebny polskiemu życiu literackiemu jako swoista "terapia szokowa". W pewnym sensie miał rację, bowiem futuryści obudzili literacką publiczność, odmłodzili ją, stawiając zaś z taką ostrością problem zmiany funkcji i rangi sztuki w nowym społeczeństwie już na wstępnym etapie jego powstawania - otworzyli na podobne pytania środowiska literackie o wiele mniej radykalne.  

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama