Proza batalistyczna

Jest zrozumiałe samo przez się, że takie wydarzenie jak wojna światowa musiało wyżłobić głęboki ślad w literaturze. Musiało też odsunąć w cień, przynajmniej na jakiś czas, hasła i postulaty socrealizmu.

Początkowo były to pisane w pośpiechu kroniki reporterskie z frontu, tworzone z intencją natychmiastowego oddziałania na morale walczących. Dopiero potem pojawiły się pierwsze utwory beletrystyczne, utrzymane z reguły w patetycznej tonacji, z wyrazistymi, świadomie uproszczonymi sylwetkami bohaterów pozytywnych. Do takich utworów wypada zaliczyć liryczną opowieść Naród jest nieśmiertelny (Narod biessmiertien, 1942) Wasilija Grossmana (1905-64) oraz sagę o ruchu oporu Dusze nieujarzmione (Niepokorionnyje,   1943)   Borysa   Gorbatowa (1908-54).Z biegiem czasu ewolucja prozy batalistycznej zmierza w kierunku coraz wyraźniej akcentowanej codzienności, zwyczajności żołnierskiego wysiłku. Jednym z pierwszych zwiastunów takiego spojrzenia była powieść Konstantego Simonowa (1915-79) Dni i noce (Dni i noczi, 1944) - fragment losów jednego ze stalingradzkich batalionów. 

Reklama

Walka jest tutaj czymś tak powszednim, że ludzie przystosowali się do nienormalnych warunków życia w ruinach domów, oswoili się z dzikim żywiołem wojny. Zgiełk walki nie zagłuszał ich myśli i uczuć, o czym najwymowniej świadczy wątek frontowej miłości między sanitariuszką Anią a kapitanem Saburowem. Odmienny typ spojrzenia reprezentowała Szosa Wołokołamska (Wołokołamskoje szosse, 1944) Aleksandra Beka (1902-72). Podkreślając dokumentalną osnowę opisywanych wydarzeń i wprowadzając postać autentycznego narratora, oficera panfiłowskiej dywizji, starszego lejtnanta Baurdżana Momysz-Uły, książka nawiązywała do tradycji Czapajewa i Buntu Furmanowa. Historia walki batalionu piechoty na przedpolach Moskwy została tu poddana gruntownej analizie, zrekonstruowana w świadomości dowódcy w całej złożoności swych militarnych, psychologicznych i etycznych aspektów. Pisarz - przyjąwszy rolę sumiennego kronikarza - przeprowadza powieściowy wykład sztuki dowodzenia, odsłania złożoną strukturę współczesnej taktyki wojennej.

Finał wojny nie oznaczał rzecz jasna końca uprawiania beletrystyki batalistycznej. Wręcz przeciwnie, pewien dystans czasowy sprzyjał pogłębieniu ujęcia tematyki żołnierskiej. Powojenna proza batalistyczna dzieli się na dwa nurty: heroiczny    i    wojennej    powszedniości. W pierwszym  z  tych  nurtów  mieści się Opowieść o prawdziwym człowieku (Powiest’ o  nastojaszczem  czełowiekie,  1946)  Borysa  Polewoja  (1908-81)  - oparta na prawdziwej historii lotnika Aleksego Mariesjewa. Polem bitwy są tu zmagania człowieka z samym sobą, z tragizmem kalectwa. Powieściowy Mieriesjew (nazwisko autentycznego bohatera zostało nieznacznie tylko zmienione), straciwszy nogi, dokonuje czynu zgoła nieprawdopodobnego: dzięki wielkiemu wysiłkowi woli nie tylko udaje mu się przeżyć, wraca również do lotnictwa. Do nurtu heroicznego zalicza się także Młodą  Gwardię  (Mołodaja Gwardija, 1945) Aleksandra Fadiejewa (1901-56), który, podobnie jak Polewoj, oparł swoją powieść na materiale dokumentalnym, dotyczącym tutaj dziejów grupy młodych konspiratorów w Zagłębiu Krasnodońskim. 

Pisarza zafascynował  dramatyzm  sytuacji  ludzi  osamotnionych  wobec przemocy i podejmujących decyzję czynnego sprzeciwu w nierównej walce z niemieckim agresorem. Fadiejew opowiada o nich z epickim rozmachem, ze świadomą idealizacją ich postaw, wrogów natomiast przedstawia jako odczłowieczone  bestie. Dużo   zamieszania  wywołały  pierwsze  sceny   powieści, w których autor z fotograficzną wiernością ukazał panikę i chaos tragicznej ucieczki ludności rosyjskiej przed Niemcami. Niesłusznie zarzucano Fadiejewowi, że rozminął się z prawdą historyczną - gdyż to, co u Fadiejewa było żywiołową ucieczką, zdaniem krytyków było planowym i przemyślanym odwrotem. 

Poza tym miano pisarzowi za złe, że nie uwzględnił roli partii w rozgrywających się w Krasnodonie zdarzeniach. Poddany naciskom, wprowadził Fadiejew do powieści odpowiednie zmiany. W zmienionym kształcie powieść została opublikowana w 1951 roku. W następnych wersjach wrócono jednak do pierwotnego ujęcia. Najwybitniejszym osiągnięciem nurtu wojennej powszedniości była powieść Wiktora Niekrasowa (1911-87) W okopach Stalingradu (W okopach Stalingrada, 1946). Książka, oparta na doświadczeniach autora, ma formę frontowego dziennika głównego bohatera, lejtnanta Kierżencewa. 

Utwór eksponował zwyczajną codzienność życia obrońców Stalingradu; ujawniał nieprawdopodobne wręcz zdolności adaptacyjne człowieka. W oczach Niekrasowa wojna nabiera charakteru moralnej próby, stanowi autentyczny sprawdzian wartości człowieka - bezlitośnie obnażając  wszelkie  krzykliwe  pozory siły i odwagi, oddając sprawiedliwość cichym, skromnym, często niepozornym, ale uczciwym i mężnym ludziom. Swój renesans proza batalistyczna przeżyje na przełomie lat 50. i 60. Kiedy zelżała cenzura i nie obowiązywała już oficjalna wersja o genialnej dalekowzroczności oraz nieomylności naczelnego wodza, Stalina, pojawiła się możliwość wnikliwszego spenetrowania bolesnej i skomplikowanej problematyki wojennej. Z możliwości tej skorzystał m.in. Konstanty Simonow (1915-79) w powieści Żywi i martwi (Żywyje i miortwyje, 1959), w której poddał rewizji oficjalny obraz wojny. 

Główny  bohater Sincow, będący porte parole Simonowa, pośród chaosu działań wojennych przechodzi przez siedem kręgów brutalnych i drastycznych wtajemniczeń w ludzką podłość. Jego dalsze losy można śledzić w kolejnej książce Simonowa Nikt nie rodzi się żołnierzem (Sołdatami nie rożdajutsia, 1964). Ostro i bez upiększeń ukazał specyfikę pierwszych tygodni wojny Jurij Bondariew (ur. 1924) w powieściach Bataliony proszą o ogień (Bataljony prosiat ognia, 1957) i Ostatnie salwy (Poslednije załpy, 1959). Obydwie książki zawierają dynamiczne sceny bitewne, pełniące funkcję kryterium oceny postaw ludzkich. Pierwszoplanowymi postaciami są młodzi dowódcy, cynizmem i szorstkością maskujący swoje dziecinne jeszcze uczucia. Bondariew zdaje się przekonywać czytelnika, że wojna ma swoje surowe prawa i swoją nieodpartą logikę, toteż ludzie muszą ginąć, wykonując zadania z pozoru nieistotne, w rzeczywistości jednak konieczne dla uniknięcia większych strat. 

Zupełnie odmiennym typem prozy batalistycznej jest powieść Włodzimierza Wojnowicza (ur. 1932) Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina (Żizń i nieobyczajnyje  prikljuczenija  sołdata  Iwana  Czonkina,  wydanie zagraniczne 1975, wydanie w ZSRR 1989) - demitologizująca heroizm Armii Czerwonej. Tytułowy bohater - malutki, krzywonogi i w ogóle dość szpetny - ma wiele cech wspólnych z dzielnym wojakiem Szwejkiem. Wskutek swojej naiwności i dobrotliwości często wpada w tarapaty, z których jednak zazwyczaj wychodzi cało. Bezbronna dobroć Czonkina wydobywa na jaw - skutecznie na ogół tajone - podłe cechy charakteru tych z postaci, które nawiązują z prostodusznym żołnierzem choćby najbardziej   powierzchowne relacje. Jego pozorna uległość (w rzeczywistości jest to stoicka afirmacja świata i ludzi takimi, jakimi są) oraz równie pozorna głupkowatość (Czonkin swój rozum ma, nie gorszy od innych, tyle że nie posługuje się nim jako narzędziem agresji) prowokuje ludzi do zrzucania masek, do zachowań nieskrępowanych moralnym kodeksem. 

Przygody Czonkina rzucają też światło na absurdalność i groteskowość systemu politycznego, w jakim przyszło mu żyć. Cokolwiek by jednak mówić o książce Wojnowicza, jej lektura nie jest wcale taka łatwa, gdyż co rusz przerywa ją wybuch śmiechu czytającego. Na długo zapadają w pamięci zabawne obrazy Czonkina trzymającego wartę przy zepsutym samolocie czy też uczestniczącego w zajęciach z politrukiem.

Encyklopedia Internautica

Reklama

Reklama

Reklama